O pasji do biznesu, innowacyjnym podejściu oraz o tym, że warto myśleć kreatywnie. Zapraszamy na wywiad z Łukaszem Szczęsnym, który pełni rolę dyrektora działu projektowania usług w CODE Design. Prowadzi również szkolenia głównie z grywalizacji, design thinking oraz projektowania prezentacji multimedialnych. Był również prelegentem, który porwał swoją opowieścią publiczność podczas Dialogu Możliwości.

P1260211 (1)

Jesteś osobą wszechstronną Kierowałeś zespołem ds. rozwoju kapitału ludzkiego w Śląskim Centrum Społeczeństwa Informacyjnego, zajmowałeś się projektami unijnymi, prowadzisz również szkolenia z design thinking, grywalizacji i projektowaniem prezentacji multimedialnych. Czym zajmujesz się obecnie?

Od niedawna pracuję w firmie CODE Design, w której zostałem zatrudniony do projektowania usług, a obecnie najwięcej czasu zajmują mi audyty wzornicze przedsiębiorstw z Polski Wschodniej. Na ich podstawie zostaną stworzone strategie wzornicze, które mają pomóc tym firmom we wprowadzaniu innowacji na rynek przy wykorzystaniu dizajnu.

Myślę,że warto byłoby naszym czytelnikom przybliżyć temat design thinking oraz grywalizacji? Czym są te narzędzie i czy można je wykorzystać do skutecznego rozwijania biznesu. 

Design thinking jest procesem, który porządkuje w kolejnych krokach tworzenie rozwiązań. Następujące po sobie działania to odkrywanie i definiowanie problemów, kreowanie pomysłów, prototypowanie rozwiązań, testowanie i wdrażanie. Pracuje się wtedy w interdyscyplinarnych zespołach oraz skupia na problemach ostatecznych odbiorców, do których chcemy kierować nasze rozwiązanie. Nowe produkty czy usługi nie są tu kreowane w zamkniętych gabinetach, ale w środowisku klientów. W ten sposób może być tworzony skuteczny biznes, o który pytałeś, bo rozwiązania są dopasowane do potrzeb odbiorców, a co za tym idzie, będą oni zainteresowani tym, co rozwiązuje skutecznie ich palące problemy.proces schemat-01

Grywalizacja z kolei jest sposobem motywowania ludzi, który jest oparty o mechanizmy motywowania znane z gier, głównie komputerowych. To, co sprawia, że ludzie godzinami mogą grać jest wykorzystywane w stosunku do klientów, pracowników, uczniów lub podczas zmiany przyzwyczajeń życiowych. W skrócie można powiedzieć, że mechanizm osiągania mistrzostwa znany z gier i stopniowego zdobywania kolejnych poziomów może być wykorzystany poza grami i wiele firm z powodzeniem to robi.

Rozumiem, że można wykorzystać go nawet w tych początkujących przedsiębiorstwach? 

Design thinking może być np. metodą szukania niszy na rynku, odkrywania prawdziwych problemów klientów, na podstawie których może być budowany biznes. Grywalizacja może być wpleciona w ostateczne rozwiązanie – produkt lub usługę – które będą podstawą biznesu.

 

Znasz jakieś realne przykłady ich wykorzystania i efektów jakie przyniosły?

Lubię mówić o przykładzie Australijskiej firmy SENSIS, której historia sięga 1880 roku i pierwszych papierowych książek telefonicznych. Postanowiła ona znaleźć nowe pola działalności. Wykorzystując proces design thinking wypracowano rozwiązanie, które ostatecznie wdrożono – SKIP.  Klient pobiera aplikację, która bezpośrednio z telefonu łączy się zdalnie z jego ulubioną kawiarnią. Wysyła swoje zamówienie oraz podaje czas, kiedy je odbierze. Otrzymuje potwierdzenie, płaci telefonem, a po przybyciu do kawiarni mija kolejkę odbierając zamówienie. Aby zrozumieć, jak ta aplikacja może działać w świecie rzeczywistym, zespół odwiedził okolice Melbourne, próbując zrozumieć wszystkie relacje stojące za doskonałą filiżanka kawy. Rozmawiali oni bezpośrednio z właścicielami kawiarni i ich klientami, gromadzili dane i obserwowali zachowania, w wyniku czego udało im się uruchomić aplikację zaledwie 10 tygodni po opracowaniu pierwszego prototypu. Skip sprawia, że w trakcie zabieganych poranków kupowanie kawy i posiłków stało się wygodniejsze. Klienci średnio czekali 3 minuty krócej na zamówioną kawę, a w drodze do pracy czas ten jest czasem na wagę złota. Być może najbardziej imponująco wygląda fakt, że w zaledwie dziesięć tygodni klienci zaczęli wydawać cztery razy więcej pieniędzy niż podczas pierwszego zamówienia. Firma już na stałe zaczęła stosować świeższe podejście projektowania i rozwoju usług.

Prostym przykładem zastosowania grywalizacji może być Code Combat. Jest to strona, na której można nauczyć się kodowania, jednocześnie wykonując zadania jak w grze komputerowej. Sterując swoimi postaciami uczymy się poszczególnych komend stosowanych przez programistów. Całość została tak zaplanowana, żeby użytkownicy mogli dobrze się bawić podczas pisania prawdziwego, produkcyjnego kodu. Zdobywając kolejne poziomy i osiągnięcia szybciej się uczą.

Wspomniałeś także o prezentacjach multimedialnych. Miałbyś jakieś cenne wskazówki, tak aby przykuwały one uwagę, a prezentacje były wciągające dla słuchaczy?

Dosyć często miałem okazję występować publicznie i oczywiście wykorzystywałem prezentacje multimedialne. W pewnym momencie mocno zainteresowałem się tematem projektowania prezentacji, które będą zapadać w pamięć odbiorców. Zacząłem stosować wskazówki, które wyszperałem w internecie i w książkach. Po pierwsze to stosowanie nagłówków slajdów zamiast tytułów. Tytuł jest równoważnikiem zdania, a nagłówek jest z kolei zdaniem, które mówi o czym mówię przy danym slajdzie. Nazywam więc slajdy „Ile zapłaciliśmy za projekt” zamiast „Budżet projektu”. Po drugie staram się stosować jak najmniej słów na slajdach. Łatwo jest oczywiście wrzucić na prezentację wszystko, co chcemy powiedzieć i później korzystać z tego, ale równie dobrze słuchacze sami mogliby sobie to czytać. Zamiast tego wykorzystuję grafikę, głównie zdjęcia, które mają kojarzyć się z zagadnieniem, o którym mówię i tym samy bardziej zapadać w pamięć. Poza tym staram się tak projektować wystąpienia, żeby tworzyły pewne historie, które płyną sprawnie przez to, o czym mówię i co pokazuję na slajdach.

W jaki sposób rozwijasz swoje pasje? Jak wykorzystujesz je w życiu zawodowym?

Do tej pory często było tak, że moje pasje były luźno związane z moją podstawową działalnością zawodową. W swoim wolnym czasie m.in. prowadziłem szkolenia i promowałem metodę design thinking, co sprawiało mi wielką frajdę. Wiedzę i umiejętności w tych obszarach rozwinąłem głównie dzięki funduszom unijnym. Brałem np. udział w szkoleniach z zarządzania projektami i zespołami, projektowania usług oraz skończyłem dwa poziomy szkoły trenerów. Od zatrudnienia w CODE moje pasje niejako połączyły się z aktywnością zawodową. Proces design thinking jest podstawową filozofią, w myśl której działamy i tworzymy rozwiązania na poziomie strategicznym lub produktowym dla naszych klientów.

A jak widzisz swoją przyszłość?

Nie mam skonkretyzowanej wizji swojej dalekiej przyszłości zawodowej. Chciałbym robić to, co lubię. Szkolenie i prowadzenie warsztatów sprawia mi niesamowitą satysfakcję. A co będę robił poza tym, tego nie wiem – może będę dalej projektować usługi dla klientów CODE, może otworzę swoją knajpkę, a może będę jeździć wózkiem widłowym po jakimś magazynie.

Co zainspirowało Cię do tego, że zacząłeś swoją drogę od pasji do biznesu?

Myślałem, że trzeba być cierpliwym. Kiedy jakiś czas temu z Mateuszem Górą postanowiliśmy, że będziemy współpracować i razem promować design thinking, to wierzyliśmy, że kiedyś przekonamy ludzi do takiego podejścia w tworzeniu pomysłów na produkty i usługi. Zaczęliśmy organizować warsztaty w ramach takich akcji Design Thinking Week i Global Service Jam, żeby przybliżać ludziom myślenie projektowe. Nie zarabialiśmy na tym, ale udało nam się pokazać, że jesteśmy osobami, które wiedzą o co w tym chodzi. Chcieliśmy na tej podstawie budować późniejszy biznes i myślę, że po części nam się udało. Mateusz z powodzeniem rozwija swoją firmę, a mnie zauważyło CODE i zaproponowało współpracę.

Czym dokładanie zajmuje się osoba odpowiedzialna za projektowania usług?

Taka osoba pomaga patrzeć na ofertę firmy jako na ciąg doświadczeń klienta. Biznes to nie tylko konkretne produkty, ale to np. strona internetowa, na której jest prezentowana oferta, sklep tradycyjny, w którym spotykamy konkretną ekspozycję produktów i osoby, które je sprzedają, opakowania, sposób dostawy, wsparcie w trakcie użytkowania, reklamacje itp. Rolą osoby tworzącej usługi jest zidentyfikowanie tych punktów styku i zaprojektowanie w ten sposób, by zaspakajały potrzeby klientów, dawały im konkretną wartość, a jednocześnie były opłacalne biznesowo i wykonalne technologicznie.

3r3r3r3r3r

Myślisz, że jesteśmy gotowi jako przedsiębiorcy na to, aby wykorzystać design thinking, albo przekonać swoich przełożonych do wykorzystania ich w rozwoju projektów?

Dostrzegam, że podejście design thinking pojawia się coraz częściej jako metoda tworzenia nowych produktów i usług, jednak dalej jest to zjawisko dosyć rzadkie. Najlepszym sposobem do przekonania się o możliwościach design thinking, jest wykorzystanie tego procesu w praktyce. Dlatego warto wziąć udział w warsztatach, które w ciągu dwóch dają nam możliwość przeżycia na własnej skórze o co w tym wszystkim chodzi i jakie może dać korzyści. Innym sposobem jest przeprowadzenie eksperymentu w firmie, tj. przekonanie szefa, żeby utworzył zespół, który zgodnie z metodą design thinking sprawdzi w jaki sposób jest odbierany jakiś konkretny fragment oferty oraz zaproponuje możliwości jego modyfikacji Często wtedy okazuje się, że przy okazji eksperymentu zespołowi udaje się znaleźć takie rozwiązanie, które cieszy się większą popularnością wśród kupujących lub dociera na nowe rynki.

Zauważasz jakieś wyraźne trendy na rynku pod względem zarządzania zespołem, projektami…?

Samo metodyczne zarządzanie projektami staje się coraz bardziej popularne. Firmy stawiają na ludzi, którzy legitymują się odpowiednimi certyfikatami, bo wiedzą, że zmniejsza to problemy w trakcie realizacji projektów. Z drugiej strony bardzo często słyszę o osobach, które zajmują kierownicze stanowiska np. w korporacjach, a nie są do tego odpowiednio przygotowane. Nie potrafią delegować i odbierać zadań, przekazywać pracownikom informacji zwrotnych czy wpływać na ich rozwój. Myślę, że profesjonalizacja średniego szczebla zarządzania w firmach jest dopiero przed nami.

Czyli z powodzeniem może te działania przełożyć na strategię rynkową?

Kiedy połączymy wszystko razem – tj. procesowe podejście do tworzenia rozwiązań oparte na metodzie design thinking, odpowiednio przygotowani pracownicy oraz kompetencje pracy projektowej, to możemy tworzyć produkty i usługi, które będą wyróżniać się na rynku i tym samy zwiększać szanse na sukces biznesowy.

Budując tym samym silną markę?

Tak – tworzenie marki to jeden z elementów takiego podejścia. Jeżeli tworzenie marki jest świadome a nie przypadkowe, to całość zlewa się w spójną koncepcję oferty, sposobów sprzedaży, brandingu.

Jednak końcowym ogniwem i tak jest klient? Jak należy go traktować, czy on zawsze ma rację?

Klient rzadko nam powie czego chce. Przy takich pytaniach bardzo często przytaczany jest cytat Henry’ego Forda: „Gdybym na początku swojej kariery jako przedsiębiorcy zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.” Zadaniem projektantów jest tworzyć rozwiązania, które trafiają w potrzeby klientów, a one rzadko są świadome. Stąd design thinking rozpoczyna się od etapów, na których mamy za zadanie zdefiniować bolączki klientów. Można do tego wykorzystać różne narzędzia badawcze – jakościowe i ilościowe – ale kluczowe jest tu postawienie się w sytuacji naszych odbiorców i zrozumienie, czego tak naprawdę potrzebują.

 A przed klientem w zespołach często pojawia się jeszcze ktoś kto nadzoruje cały projekt. Kim on jest?

Całością powinna zarządzać osoba, która ma świadomość poszczególnych etapów pracy i efektów, jakie mają dać. Nieważne jak taką osobę nazwiemy – kierownik, lider, moderator lub facylitator. Powinien on mieć odpowiednie kompetencje związane ze znajomością metody, zgodnie z którą pracuje zespół oraz powinien umieć zarządzać ludźmi.

Zatem jeśli przykładowo zadaniem jest zaprojektowanie strony, to czy ten project manager musi znać się na programowaniu?

W szerszej perspektywie rzadko kiedy zaprojektowanie strony internetowej jest celem samym w sobie. Zazwyczaj robimy to po coś – żeby zaprezentować ofertę, uruchomić sklep online czy stworzyć platformę dyskusji. Kontekst biznesowy jest zazwyczaj szerszy. Dobrze, jeżeli project manager ma jakieś pojęcie merytoryczne o dziedzinie, w której realizuje projekt, jednak moim zdaniem ważniejsze są kompetencje w zakresie odpowiedniego odbierania wykonanych zadań od specjalistów, którzy są w jego zespole, a którzy np. programują stronę internetową, projektują grafikę lub piszą teksty.

e2ee2e

Jakimi wartościami kierujesz się w swoich działaniach zawodowych?

Staram się wykonywać swoją robotę najlepiej jak potrafię.

To teraz dla równowagi. Co uważasz za swoją największą porażkę biznesową?

W kategoriach porażek rozpatruje zawsze sytuacje, podczas których nie udało mi się spełnić zakładanych oczekiwań. Czasem dotyczy to osób, które np. uczestniczą w szkoleniach, a czasem współpracowników. Chociaż staram się minimalizować te sytuacje i rozpoznawać wymagania, a później dostosowywać swoje działania, ale nie zawsze jest to możliwe.

A jakie rady dałbyś osobom, które szukają swojej ścieżki zawodowej, a jakie tym, którzy zaczęli swoją przygodę z biznesem? 

Myślę, że trzeba konsekwentnie podążać obraną ścieżką, wyciągać lekcje z popełnianych błędów i wierzyć w swoje marzenia, mimo, że często na początku trzeba włożyć w ich realizację sporo wysiłku.

Na czym polega Twoja przedsiębiorczość?

Staram się szukać nisz w obszarach, w których działam. Jako trener rzadko podejmuję tematy związane np. z zarządzania zespołami i projektami lub z funduszami unijnymi, chociaż trochę się tym zajmowałem zawodowo. Uważam, że oferta w tym zakresie jest dosyć bogata. Dlatego podstawą mojej działalności szkoleniowej są design thinking, grywalizacja oraz obsługa Prezi.

Skąd czerpiesz motywację do aktywnego działania? Czy jest coś co na nią wpływa?

Lubię podejmować ambitne wyzwania, podczas realizacji których mogę się wiele nauczyć. Takim była np. organizacja Design Thinking MeetUp Katowice, kiedy to w Fundacji na rzecz Inteligentnego Rozwoju obawialiśmy się, czy damy radę zrobić imprezę, która spotka się z zainteresowaniem odbiorców. Po pierwszych 3 edycjach widzimy, że udało nam się znaleźć taką formułę, która przyciąga od 60 do 80 osób. Są to ludzie, którzy chcą się dowiedzieć czegoś nowego z tematów pokrewnych do design thinking, podyskutować lub po prostu wypić piwo w ciekawym towarzystwie. Stąd w dalszym ciągu, mniej więcej raz na trzy miesiące, będzie można pojawić się na tym wydarzeniu

Jaką masz wizję w zakresie dalszego rozwoju swojego biznesu?

Na pewno chciałbym jak najbardziej rozwijać się w pracy w CODE Design. Jest to świetna firma, w której mogę ciągle uczyć się czegoś nowego i realizować świetne projekty. Z drugiej strony chcę pozostać aktywnym szkoleniowcem, bo jak wspominałem sprawia mi to niezwykłą satysfakcję.

Recepta na sukces?

Nie znam jej niestety. Wiem tylko, że trzeba pracować ciężko na swój sukces i od czasu do czasu mieć trochę szczęścia.

W jaki sposób wyznaczasz cele zawodowe?

Staram się wyobrażać sobie, co chciałbym robić za rok i następnie planuję jakie kroki mogą mnie do tego przybliżyć.

Czym dla Ciebie jest dialog, a czym są możliwości?

Dialog jest dla mnie rozmową dwóch osób, podczas której obie strony mają aktywny wpływ na to, w którym kierunku idzie rozmowa. Z kolei możliwości, to szanse, które stawia przed nami życie lub które sami sobie wypracowujemy.

Dziękuję za udzielone odpowiedzi oraz za Twoją prelekcję na jednym z naszych spotkań Dialogu Możliwości.

Rozmawiał Dariusz Jaszcz.