14329109_1246591758726132_1974786190_o

Przedsiębiorca, społecznik oraz kochający mąż i ojciec. Dzielnie pełni rolę przedsiębiorcy oraz umiejętnie i z korzyścią dla lokalnego społeczeństwa łączy biznes z działaniami społecznymi. Zapraszam na rozmowę z Mirosławem Majem.

Twoje doświadczenia były różne, zaczynałeś od pracy w urzędzie, a teraz zajmujesz się finansami oraz działasz też społecznie. Czujesz, że odnalazłeś swoją ścieżkę, którą chciałbyś zawodowo podążać?

Pracować dorywczo zacząłem w wieku 17 lat, w klasie maturalnej po lekcjach pracowałem fizycznie w hipermarkecie budowlanym. Mając między innymi takie doświadczenia mogę stanowczo stwierdzić, że biznes, który prowadzę od 11 lat jest tym co chcę robić w życiu.

A gdzie w tym wszystkim jest pasja?

Pasją jest praca z ludźmi – zarówno Klientami jak i współpracownikami oraz możliwość pozytywnego wpływania na nich.

Zatem co na prawdę doceniasz w otaczającej Cię rzeczywistości?

To, że współpracując z międzynarodowym koncernem finansowym jakim jest OVB Allfinanz mogę z jednej strony korzystać z wiedzy, doświadczeń, produktów i wsparcia mojego biznesu a z drugiej, być swoim własnym szefem. Dzięki temu sam jestem odpowiedzialny za mój rozwój, sam wyznaczam swoje cele i mogę kreować moją rzeczywistość. Nie ma nic lepszego niż zdjęcie swojego szefa we własnym dowodzie osobistym!

Masz wyznaczone priorytety? 

Tak. Priorytetami są moje cele, te krótko i długoterminowe. Dotyczą zarówno rozwoju mojego biznesu jak i życia osobistego. Na początki każdego roku robię listę 10 rzeczy, które chcę osiągnąć. Później pomagają mi pamiętać, po co tak naprawdę pracuję czy działam społecznie.

mir2

A gdybyś miał wybrać te najważniejsze?

Najważniejszym jest dobre życie dla mojej rodziny. W kwestii materialnej sprowadza się to do niezależności finansowej, czyli sytuacji, gdy przychód pasywny przewyższać będzie stałe wydatki. W dążeniu do tego celu staram się uważać, żeby nie zapomnieć o tym co dzieje się tu i teraz, o tym, że moje dzieci dwa czy pięć lat będą miały tylko raz w życiu.

W tym wszystkim są też działania społeczne, co powoduje, że poświęcasz temu swoją energię?

Chcę zmieniać otaczającą mnie rzeczywistość. Wolę działać niż być biernym lub co gorsze, być malkontentem, który nic nie robi, za to chętnie wszystko skrytykuje.  Pozytywne efekty naszych działań są ogromnym zastrzykiem energii, którą można spożytkować na wiele sposobów.

W jaki sposób określiłbyś sukces, czujesz, że go już osiągnąłeś?

Sukcesem dla mnie jest poczucie spełnienia. Nie chodzi tu tylko o rzeczy materialne, stanowiska, funkcje itp. ale o świadomość, że oprócz tego żyje się w zgodzie ze sobą, swoimi wartościami, w dobrych relacjach z bliskimi i innymi ludźmi. Czy czuję, że już go osiągnąłem? Czuję, że jestem na dobrej drodze.

Nie martwisz się o to, że ludzie mogą utożsamiać Cię z tym, który biega z teczką po domach próbując sprzedać im polisę na życie?

Gdybym pracował jako akwizytor, to pewnie musiałbym się nad tym zastanawiać. Część ludzi ma tendencje do myślenia stereotypami i przyklejania „etykietek” nie znając faktów. Najlepsze co mogę zrobić, to dać im szanse, żeby sami się przekonali czym różni się akwizycja od współpracy ze mną.

Właśnie! Co zatem jest tym wyróżnikiem, który powoduje, że zupełnie inaczej jesteś odbierany?

Wyróżników pewnie jest wiele. Ale najprościej chyba powiedzieć, że staram się tak wykonywać swoją pracę, abym postrzegany był jako profesjonalista, który może pomóc w kwestiach związanych z finansami. Przez 11 lat mojej działalności nauczyłem się, że długoterminowa relacja z Klientem, nawet w trudnych sytuacjach, jest znacznie więcej warta niż jednorazowa transakcja.

Masz swój sprawdzony system wyznaczania celów życiowych, zawodowych?

Tak, i to kilka. Jak już wspomniałem, na początku roku robię listę 10 celów, które chcę osiągnąć w danym roku. Oczywiście cele są konkretne, oznaczone w czasie, mierzalne, osiągalne i realne. Staram się też, aby większość z nich była ambitna.  Z tej listy wybieram zawsze jeden, którego zrealizowanie miałoby największy wpływ na moje życie i na nim skupiam się najbardziej. Taki cel rozkładam na drobne elementy, określam potrzebne zasoby, ewentualne przeszkody na drodze do realizacji, plany awaryjne itp. Takie opracowanie zawsze wisi nad moim biurkiem.  Po zakończonym roku weryfikuję listę celów pod kątem tego,  co udało się osiągnąć. Staram się tez wyciągać wnioski na przyszłość.  Metodę tą stosuje od 6 lat i okazuje się, że zawsze przynajmniej 60% celów udaje się zrealizować. Oprócz tego co kilka lat robimy wraz z żoną swoje mapy celów w formie graficznej. Dotyczą celów długoterminowych. Była to np. linia życia, na której zaznaczamy najważniejsze etapy naszego życia  jak narodziny dzieci, budowa domu, osiągnięcie niezależności finansowej itp. Teraz w naszym mieszkaniu wiszą plakaty, na które nakleiliśmy nasze cele w formie zdjęć z gazet, prospektów handlowych itp.

Wróćmy do działalności społecznej. Opowiedz nam proszę o najbliższych planach i o tym co już się wydarzyło od chwili gdy zostałeś radnym?

W Radzie Dzielnicy Osiedle T. Kotarbińskiego skupiamy sie na kilku sprawach. Organizujemy imprezy kulturalne i sportowe, co wynika z działalności statutowej Rady. Jednakże naszą największą uwagę poświęcamy Zabrzańskiemu Budżetowi Partycypacyjnemu. Udało nam się stworzyć zespół roboczy, składający z się z części Radnych oraz zaangażowanych  mieszkańców dzielnicy, duchownych oraz pracowników pobliskich szkół i przedszkola. Zespół ten może pochwalić się niemałymi osiągnięciami. W dwóch edycjach budżetu obywatelskiego złożyliśmy sześć projektów i wszystkie sześć uzyskało wystarczającą ilość głosów aby zostać zrealizowane. Łącznie pozyskaliśmy blisko 1.650 tysięcy złotych na inwestycje w naszej dzielnicy. Więcej o projektach oraz naszej działalności można przeczytać na naszej stronie www.radakotarbinskiego.zabrze.pl oraz na naszym profilu na Facebooku.  Jeśli chodzi o plany na przyszłość, to złożyliśmy 3 kolejne projekty do nadchodzącej edycji budżetu.  Będziemy zabiegać o głosy mieszkańców na projekty o łącznej wartości 1.463 tysięcy złotych. Wiemy, że podnieśliśmy sobie wysoko poprzeczkę, ale wierzę, że wspólnymi siłami jesteśmy w stanie zrealizować ten ambitny cel.

A jak doszło do tego, że postanowiłeś opuścić posadę w urzędzie? 

W urzędzie, łącznie ze stażem, pracowałem siedem lat. Niestety szybko się okazało, że natrafiłem na szklany sufit, który uniemożliwiał mi dalszy rozwój oraz poprawę wynagrodzenia. To spowodowało, że zacząłem szukać dodatkowej pracy. I dzięki mojemu koledze trafiłem na rozmowę kwalifikacyjną do OVB. Po dwóch latach stało się dla mnie jasne, że praca dodatkowa, której poświęcam 20% czasu często przynosi większe dochody i satysfakcję niż praca podstawowa. Ponieważ w tym czasie pogorszyła się atmosfera pracy w referacie w którym pracowałem, postanowiłem dłużej nie tracić czasu i podjąłem decyzję o zwolnieniu z urzędu i założeniu swojej działalności gospodarczej. Była to jedna z najlepszych decyzji jaką podjąłem w życiu.

Czyli nie wróciłbyś do dawnego zawodu?

Nie. Za bardzo polubiłem moją niezależność zawodową.

Jakie są Twoje pasje? Jak wykorzystujesz je w życiu zawodowym?

Mam różne pasje, ale nie wszystkie można przełożyć na moje życie zawodowe. Chyba, że wpadłbym kiedyś ma pomysł otworzenia własnej knajpy lub zostania kierowcą rajdowym. A mówiąc poważnie, to jedną z moich  pasji jest pokazywanie ludziom możliwości, jakie przed nimi stoją. Dotyczy to zarówno moich Klientów jak i współpracowników. Chodzi mi o to, że mając do dyspozycji pewne narzędzia jakimi są produkty finansowe czy np. plan kariery w mojej firmie, mogę dać im możliwość zmienienia czegoś w swoim życiu na lepsze.

Jak określiłbyś to co robisz i jeśli miałbyś w dwóch słowach się zaprezentować to…

Zawodowo pomagam ludziom zarabiać pieniądze. Prywatnie chcę pokazywać, że warto próbować zmieniać swoje otoczenie.

Co najbardziej cenisz sobie w bezpośrednim kontakcie z klientem?

To, że mogę nawiązywać nowe znajomości, poznawać ludzi i ich historie. Dzięki takiemu bezpośredniemu kontaktowi można zyskać wiele przydatnej i wartościowej wiedzy.

Czyli dialog…

Tak, przede wszystkim dialog.

Jaką drogę przebyłeś od pasji do biznesu?

W moim wypadku wraz z prowadzeniem biznesu pojawiła się pasja. Musiałem zdobyć trochę doświadczenia,  przeżyć swoje wzloty i upadki żeby zrozumieć, że mój biznes jest tym co chcę robić w życiu i chcę to robić z pasją.

A jest coś co uważasz, że jest złe, albo niepotrzebne na naszym rynku? 

Źle jest wtedy, gdy ktoś w relacji biznesowej stara się wykorzystać drugiego człowieka. Uczono mnie, że prawdziwie dobry biznes jest wtedy, kiedy wszystkie jego strony są wygrane. W rzeczywistości jest to bardzo trudne, ale przecież nie niemożliwe.

 

Myślisz, że jesteśmy gotowi jako przedsiębiorcy na pewne zmiany np. w podejściu do klienta?

Myślę, że ten kto nie jest gotowy na zmiany tego prędzej czy później nie będzie w biznesie. Kwestia gotowości to indywidualna sprawa. Wiem jedno, że swojej karierze przechodziłem różne zmiany, jedne łatwiejsze drugie trudniejsze, ale każda z nich w końcu prowadziła do jakiegoś pozytywnego efektu.

Jakimi wartościami kierujesz się w swoich działaniach zawodowych?

Zaangażowanie, etyka, trwałość, empatia i uczciwość. To chyba te najważniejsze.

Nie zawsze jest jednak idealnie. Czy potrafiłbyś wymienić swoje porażki w prowadzeniu biznesu?

Oj trochę ich było. Największą było zachłystnięcie się początkowym sukcesem oraz stracenie kontaktu z rzeczywistością, która mnie otaczała. To doprowadziło do przykrych skutków zarówno w sferze materialnej jak i na płaszczyźnie relacji międzyludzkich. Choć zawsze miałem dobre intencje, zabrakło mi pokory. To wszystko działo sie w czasie, gdy na świecie rozpoczynał się kryzys finansowy, co miało ogromny wpływ na moją branże. Na szczęście jestem już bogatszy o te doświadczenia i staram się nie popełniać  podobnych błędów.

Jak sobie z nimi poradziłeś?

Na szczęście miałem ogromne wsparcie mojej żony oraz rodziny. To pozwoliło odzyskać wiarę w siebie i w to co robię. Również dzięki ludziom z naszej firmy, moim przełożonym, udało mi się wyjść silniejszym z tego okresu.

A jakie rady dałbyś tym, którzy nas czytają, a chcą dalej się efektywnie rozwijać?

Mogę podzielić się tymi, które miały ogromny wpływ na mnie:

Nie zastanawiaj się czy, tylko jak? Oraz pamiętaj, że sukces zawsze idzie dwa kroki za porażką.

maj1

Skąd czerpiesz motywację do dalszego działania?

Poniekąd z wyzwań, które przede mną stoją. One dają mi energię do działania. W sferze działalności społecznej jest to najbliższa edycja budżetu obywatelskiego. W sferze zawodowej uczestniczę właśnie w ogromnym projekcie związanym z wdrażaniem technologii internetowych w procesie oferowania produktów finansowych. Staramy się idee nienachlanego doradztwa przenieść w świat Internetu. Dzięki temu każda zainteresowana osoba będzie mogła uzyskać wiedzę o tym jak optymalnie zabezpieczyć swoją rodzinę, zaoszczędzić na kosztach ubezpieczeń i kredytów czy skorzystać z ulg podatkowych.

Czym dla Ciebie jest dialog, a czym są możliwości?

Dialog jest sposobem na przepływ myśli i idei. Jest to najłatwiejsze, gdy każda ze stron aktywnie słucha. Możliwości to drogi prowadzące nas do realizacji swoich celów.

Rozmawiał Dariusz Jaszcz