O swoich doświadczeniach, planach oraz bieżących działań opowiedział Wojtek Gawlik, który był prelegentem podczas X edycji Dialogu Możliwości.

 

Witaj!

Witam.

Byłeś naszym prelegentem, którego wszyscy bardzo dobrze wspominają. Mnie osobiście zaskoczyłeś swoją kreatywnością oraz umiejętnym pobudzeniem publiczności nie tylko do słuchania, ale aktywnego uczestnictwa.

Często spotykam się podczas Dialogu Możliwości, z problemem, że ludzie mają pomysł i umiejętności, ale nie wiedzą jak zacząć. Skąd wziął się Twój pomysł na kreatywną przedsiębiorczość i jaki krok był pierwszym, który poczyniłeś, aby być w miejscu, w którym jesteś obecnie?

Moja przygoda z kreatywnością rozpoczęła się od jednego telefonu i spontanicznej decyzji. Od zawsze lubiłem pracować z ludźmi. Robiłem to jako korepetytor, instruktor sportowy, organizator różnych kursów dla młodzieży. Moja przygoda z uczeniem rozpoczęła się już w liceum, gdy zostałem pomocnikiem instruktora na widnsurfingu.

Pod koniec studiów zapisałem się na kurs trenera w programie Odyseja Umysłu organizowany przez Centrum Inicjatyw Społecznych. Brzmiało ciekawie… choć nie miałem zielonego pojęcia co to dokładnie jest. Niestety z różnych przyczyn nie udało mi się na niego dotrzeć. Jednak około miesiąca później zadzwoniła do mnie Joanna Sarre z CIS. Rozmawialiśmy pierwszy raz w życiu … i zadała mi pytanie, czy chciałbym być członkiem drużyny startującej w konkursie kreatywności. Nie zastanawiając się wiele… zgodziłem się.

Okazało się, że ten telefon ukierunkował mój dalszy rozwój. Z naszą grupą uczestniczyliśmy w konkursie i zajęliśmy drugie miejsce na ogólnopolskiej olimpiadzie kreatywności. Zacząłem również pomagać w pracy innym trenerom. Wspieraliśmy dzieci ze świetlicy środowiskowej. Drużyna ta osiągnęła sukces w Polsce, a następnie pojechaliśmy razem na Światowe finały twórczości. Przez cały czas starałem się rozwijać w tej dziedzinie, ostatecznie przygotowując trenerów, ekspertów. Byłem jednym z pierwszych polskich ekspertów punktujących w czasie światowych finałów.

W ramach własnego rozwoju szukałem również przestrzeni zarobkowej. Ostatecznie skierowałem się na programy dedykowane do pracy nad rozwojem innowacyjności w firmach. Podczas licznych szkoleń, które odbyłem u wspaniałych ludzi takich jak m.in. Scott Isaaksen, Don Treffinger, Roger Garriock, Brian Dorval czy Ed Selby, poznałem różnorodne narzędzia, które pomagają w tworzeniu produktywnego środowiska pracy oraz indywidualnego rozwoju potencjału twórczego.

Oczywiście wielkim wsparciem w początkowym etapie mojej kariery było Biuro Karier Studenckich Politechniki Śląskiej, która dało mi możliwość sprawdzenia się w pracy ze studentami i konsekwentnie otwierało mi przestrzeń do pracy z biznesem.

Od razu wiedziałeś, że chcesz być przedsiębiorcą, czy przyszło to z czasem?

Przedsiębiorczość była ze mną od początku, rozpocząłem w wieku 3 lat od sprzedaży biedronek 😉 Jednak tak na poważnie moja przedsiębiorczość zaczęła się na studiach, gdy ze znajomym postanowiliśmy ruszyć z korepetycyjnymi. Oczywiście każde takie doświadczenia wzmacniały moje kompetencje ale również wpychały mnie coraz dalej w obszary samozatrudnienia. To co się zmieniało to jedynie projekty, które chciałem realizować.

 

Aż doszło do sytuacji, w której miałeś okazję rozwijać swoje umiejętności również w Stanach Zjednoczonych, w których poznałeś innowacyjną metodę SOQ? O co w niej chodzi?

Jest to badanie klimatu organizacji. Pozwala ono na określenie gotowości firm / zespołów / liderów na wprowadzanie innowacji. Co ważne nie mierzymy tutaj finansów firmy, wielkości działów B+R czy parku maszynowego, nie weryfikujemy również potencjału intelektualnego jednostek. W ramach tego badania skupiamy się na relacjach międzyludzkich oraz tego w jaki sposób wygląda zarządzanie kreatywnością pracowników.

Wyniki wielu prac naukowych w tej dziedzinie… jak również liczne studia przypadków wskazują, że to właśnie klimat, który kreujemy daje nam możliwość wyciągnięcia maksymalnego potencjału z naszych pracowników. Jednocześnie odpowiedni klimat sprawia, że praca staje się dla nich przyjemnością. Jest to szczególnie istotne w obecnej dobie rynku pracowniczego.

Jakie były pierwsze sukcesy?

Dla mnie sukcesem jest to, gdy widzę, że działania, które promuje, są wykorzystywane w firmie po zakończonych szkoleniach / doradztwach / coachingach. Niestety szczegóły działań owiane są tajemnicą umowną z moimi klientami. Jednak mogę powiedzieć, że w czasie moich działań powstały koncepcje i rozpoczęto realizację kilku naprawdę ciekawych i innowacyjnych produktów, w wielu firmach (w tym również i większych korporacjach) pozwoliliśmy zrozumieć problemy zmniejszające efektywność pracy i wypracowywaliśmy niejednokrotnie bardzo skuteczne metody działań naprawczych. Jednak największym sukcesem to choć o milimetr bardziej otwarte oczy osób, z którymi miałem przyjemność współpracować.

To jednak nie wszystko. Utworzyłeś EDU – Klaster, którego jak dobrze rozumiem jest rozwój wiedzy i kompetencji (umiejętności) głównie dzieci poprzez jej kreatywną formę?

Dokładnie. Jednym z głównych problemów w firmach jest to, że klimat sprzyjający tworzeniu innowacji jest dla większości ludzi czymś całkowicie nienaturalnym. Nie potrafimy odnaleźć się w sytuacji, w której mamy dużą dozę swobody i otwartości na naszą inicjatywę. Taki problem jest bardzo mocno w nas zakorzeniony, a jego przyczyna leży w naszym przygotowaniu do życia. Przygotowaniu, za które odpowiedzialni są rodzice, szkoły i otaczające je społeczeństwo.

Niestety system w jakim obecnie funkcjonujemy utrudnia nam naturalny rozkwit talentów i co najważniejsze rozwój kompetencji tworzenia relacji i naszej chęci wychodzenia z inicjatywą. Jest to olbrzymi problem mentalny jego zmiana jest również piekielnie trudna, gdyż dotyczy ona bardzo szerokiego grona ludzi.

Działalność ta stała się dla mnie wielką misją. Co jednak przynosi mi najwięcej satysfakcji i można to właśnie uznać za mój największy sukces, to to że udało mi się zjednać bardzo wiele osób. Są to osoby, które reprezentują naprawdę różnorodne środowiska począwszy od tych najbardziej zainteresowanych tj. szkoły, rodzice poprzez uczelnie wyższe, miasta, biznes, 3 sektor. Najwspanialszym jednak jest to, że w ten proces udało się wciągnąć również ludzi młodych, którzy są najlepszymi ambasadorami takich zmian.

Czyli sprawdza się reguła, że to kreatywność pozwala na głębszy i bardziej dynamiczny rozwój?

Kreatywność sprawia, że jest ciekawiej, bardzo często lepiej i szybciej. Kreatywność i związana z nim swoboda pozwalają na znacznie więcej odpowiedzi na pytanie „Dlaczego mam się rozwijać?”. Jednak trzeba też wiedzieć o tym, że kreatywność to wyjście w nowe rejony, w których jeszcze nigdy nie byliśmy. W związku z tym kreatywność to również niepewność odnośnie sukcesu. Kreatywność wynika jednak z naszego naturalnego instynktu tzn. próbowania i testowania się w wychodzeniu poza granice naszych możliwości.

Skąd bierzecie energię i motywację do działania i robienia takich rzeczy?

Po pierwsze wierzę, że to jest ważne. Po drugie (szczególnie z punktu widzenia edukacji) jestem ojcem trójki dzieci i chcę, żeby świat, w który wkraczają był sprzyjający dla ich niezwykłego potencjału.

Masz jakiś sprawdzony system na zarządzanie swoją pracą?

Wykorzystanie potencjału osób, z którymi współpracuję. Ja staram się mieć szerokie spojrzenie na realizowane przedsięwzięcia. To mi pomaga w zarządzaniu całością przedsięwzięcia. Są jednak osoby, które skupiają się mocno na konkretach i to właśnie od nich w głównej mierze zależy sukces.

Jako, że uczę w jaki sposób zarządzać swoją pracą… sam również korzystam z tych technik. Pozwala mi to na bardziej efektywne wykorzystanie czasu zespołów, z którym współpracuję.

A jak radzisz sobie z uciekającym czasem – również w jakiś kreatywny sposób?

Kawa bardzo pomaga. A tak naprawdę ważne jest to, żeby mieć świadomość tego, że jest się częścią zespołu. Nauczyłem się tego, że muszę darzyć osoby, z którymi współpracuję zaufaniem i nie angażować się w 100% w każdą najdrobniejszą czynność. Pozwala to na szybszą realizację projektów i co ważne zwiększenie zaangażowania kolejnych osób.

Czas to chyba nie jedyny wróg. Co stanowiło, a może dalej stanowi dla Ciebie bariery w prowadzeniu działalności?

Jedną z barier, którą kiedyś miałem to było mocne nastawienie na rezultat. Na szkolenie ma przyjść określona liczba osób, musimy zrealizować odpowiedni materiał itp. Jednak pewien czas temu poznałem metodę pracy Open Space. Jest tam fantastyczna zasada mówiąca o tym, że „Ci którzy tu są to właściwi ludzie”. Pewien czas temu postanowiliśmy zapoczątkować inicjatywę spotkań networkingowych dla nauczycieli. Wszystko było super. Mieliśmy ciekawe tematy, fajnych ludzi i wspaniałe miejsce – wszystko za darmo. Na pierwsze spotkanie przyszła jedna osoba. Jednak postanowiłem, że zajmę się tą osobą tak dobrze jak tylko będę mógł. Okazało się, że wzięła ona sprawy w swoje ręce i sama zaczęła organizować grupę. Na drugie spotkanie (mimo letniej aury i bardzo zajętego okresu) przyszły już 3 osoby. Każda z nich zakończyła spotkanie z silną motywacją zmotywowania kolejnych.

Konkludując … to co jest naszym największym ograniczeniem to nasze oczekiwania wobec tego co robimy.

Jakieś konkretne plany na dalsze działania?

Planów jest sporo, ale też społeczność zaczyna być coraz bardziej zaangażowane. We wrześniu będziemy wydawać książkę, którą napisaliśmy metodą zespołową. Ruszamy z tournée Forum Nowej Edukacji tzn. serii spotkań środowisk, którym leży na sercu dobro naszej edukacji. Ruszamy ze Szkolną Ligą Innowacji oraz projektem AntySmogowym. I co ważne dalej pracujemy ze wszystkimi środowiskami, aby wspierać rozwój społeczności dla przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.